wtorek, 29 września 2009

PKW: Czym jest dla mnie steampunk?


Egzamin z literatury angielskiej 4 lata temu. Siedzą chłopak w długich włosach i dziewczyna we włosach, wtedy jeszcze kręconych.

- Co wiesz o inspiracjach XIX wieczną literaturą angielską?
- No nie wiem, steampunk. Taki podgatunek fantastyki. Bierzesz dziewiętnasty wiek, dorzucasz trochę dziwacznej technologii: samochody na parę, machiny różnicowe (takie magiczne komputery), wielkie parowe golemy (coś jak roboty), no i dajesz królowej Victorii jeszcze jakąś bombę magiczną, która może zachwiać równowagą świata. Jak to powiesz, to się babka na pewno zdziwi, bo o tym nie słyszała.
- Mówisz?
- Znajomi w ogóle robią grę w takich klimatach. Wolsung się nazywa. Zapowiada się całkiem fajnie. Elfy w cylindrach, mafie niziołków, takie tam fajne rzeczy.

Po egzaminie

- I co?
- Nie zdałam. Miałam te cholerne inspiracje...
- I co, powiedziałaś o steampunku?
- Nie

Cztery lata później owa dziewczyna włosów kręconych nie ma, ale nadal jak zaczynam mówić o fantastyce, to jednym uchem wpuszcza, a drugim wypuszcza informacje. Może to i dobrze, bo jakby się wsłuchała w moją paplaninę o Wolsungu i steampunku, to pewnie więcej bym jej nie zobaczył, a egzemplarz Magii wieku pary stawiałbym pewnie na półce swojej, nie naszej.

Zatem na pytanie "czym jest dla mnie steampunk" odpowiadam "sposobem na podryw, i to jak znakomitym!".

niedziela, 13 września 2009

Wujka Retcona potyczki z Niepokojem Formowaną Złem, czyli z dziennika alergika

Robiłem remont, dopadła mnie alergia. Straszna, wyjątkowo wkurwiająca i nieprzyjemnie uciążliwa. Zaczęło się niewinnie od swędzenia pod pachami - myślę sobie "znowu się nie umyłeś". Więc się umyłem. Nie pomogło. Olałem. Mój błąd. spuchło mi prawe oko - zacząłem przypominać Azjatę.
Wróciłem do domu i się oglądam - od miejsca, w którym powinien być biceps, przez pachy, do żeber luźnych czerwona opuchlizna przypominająca ugryzienie komara wielkości jamnika.
Nic to. Wapno, podwójne. Potem jeszcze jedno. Swędzi, to drapie. Alergia się powiększa. Matka panikuje, każe iść na pogotowie.
I tu zaczyna się zabawa. Wchodzimy do pogotowia, otwiera nam pani, każe poczekać. Czekam więc i liczę, że przyjdzie do mnie jakiś doktor czy doktorka. To, co wyłoniło się zza drzwi wbiło mnie w ziemię i przeszło moje największe koszmary o służbie zdrowia.
Mała, wręcz tycia, mająca maksymalnie 140 cm wzrostu babuleńka z garbem plecach, odziana w czerwony strój ratownika medycznego, poruszająca się jak pacjentka azylu w Providence. Do tego się kiwała na boki.
Wszedłem za nią do pokoju. Za nami weszła jeszcze jedna ratowniczka, około czterdziestki. Pani się pyta co mi jest. Mówię zatem, że alergia, remont, pół ciała, jakby komar-jamnik mnie pogryzł. Po czym się orientuje, że ratowniczka raczej nie zwraca na mnie uwagi i przygotowuje jakąś dokumentację. Każe dać książeczkę rumowską. Wpadam nagle na pomysł, że może zapalę światło, bo kobieta siedziała przy lampce biurkowej. Zapalam więc, pokazuje, babka patrzy przelotnie, po czym stwierdza, że daje mi zastrzyk.
Protestuje. W końcu mam uczulenie na iryd. Za każdym razem, gdy widzę wykonane z niego igły mdleję, uciekam, wpadam w panikę, zalewam się potem. Ostatni raz, jak byłem na pobraniu krwi w klasie maturalnej, to zasłoniłem sobie oczy szalikiem i pod nosem cały czas mówiłem "mamo, mamo, mamo!".
Zastrzyku odmówiłem i poprosiłem o wypisanie recepty na Zyrtec, czy coś podobnego. Pani odmówiła i stanowczo zaproponowała zastrzyk. Odmówiłem i naciskałem na Zyrtec. W końcu, kurwa, z takim zamiarem szedłem na pogotowie. Pani postanowiła mnie wywalić, w opryskliwy sposób mi podziękowała, wywaliła mnie z gabinetu i strzeliła focha z przytupem.
I teraz stała pozycja - to po to ja płace, 200 zeta miesięcznie, żeby nie dostać jebanej recepty? To po to płace 200 zeta, żeby mnie nakłuwali irydowymi patyczkami?
Najgorsze jest to, że nie wymagałem doraźnej pomocy. Śmierć mi raczej nie groziła. Chodziło po prostu o złagodzenie objawów. Następnym razem po prostu wezmę końską dawkę wapna.

Nasuwa mi się jeden wniosek - dlaczego w pogotowiu pracuje ktoś, kto nie tylko jest niekompetentny, ale jest za mały, żeby samodzielnie dosięgnąć do włącznika światła i w ogóle powinien być na emeryturze. Ja rozumiem, że ta pani mogła kiedyś być specjalistą, czy coś. Obecnie powinna jeść lody z koleżankami, chodzi na różaniec albo chodzić na uniwersytet trzeciego wieku.
Pomijam jeszcze fakt, że żadna z obu aptek, które miały pełnić dyżur, nie była czynna.
Bo to Polska, panie.

piątek, 28 sierpnia 2009

Zaszpanuję, a co!

No więc zaszpanuję sobie i pochwalę się swoją stroną! Oczywiście czynię to tylko po to, by dokarmić boty gógla. Żeby nie było tak sucho, napiszę parę zdań. W innym przypadku boty odkryją ściemę i mnie nie dodadzą.

Biuro tłumaczeń Wiktor Serewiś, język angielski, niemiecki i rosyjski.

Obejrzyjcie zatem stronę ;)

czwartek, 27 sierpnia 2009

O tym jak fejsbuk zabił mi bloga

Mam nadzieję, że niniejszy wpis będzie przełomowy, bo pozwoli mi wrócić do prowadzenia bloga, a może i wrócenia Na Wschód (jeszcze, żeby pracę znalazł i pomalował szafki).
Otóż jakoś jakiś czas temu zainstalowałem się na TwarzoKsiążce. Portal jest to znany i zacny. Potrafi zapewnić rozrywkę na tydzień i jeszcze jeden tydzień, a potem znów. I tak do usranej śmierci.
Durne Twitterowate statusy na TwarzoKsiążce zabiły we mnie resztki twórczości i abstrakcyjnego myślenia. Nawet zacząłem o sobie myśleć i mówić w trzeciej osobie. Najlepsze jest to, że można się dzięki temu badziewiu wyrazić w dwóch-trzech zdaniach, a nawet w jednym! I to kilka razy dziennie.
Szkoda tylko, że zamiast napisać coś konkretnego kombinuję, jak przerobić zdanie na trzecioosobowe.
Do tego dochodzą jeszcze gry! Można se pofarmić, jak w SimFarm, które mi przemknęło koło nosa, bo jeszcze wtedy kompa nie miałem. No i oczywiście Petsy. Prawie jak Tamagochi (zepsuł mi się spellcheck, teraz będzie z błędami). Można ubrać swojego zwierzaka, zafundować mu Optimusa Prime'a w postaci owcy, kupić miecz świetlny i wiele, wiele innych fajnowych rzeczy.
No i nie zapomnijmy o quizach. Te są po prostu genialne: Kim będziesz za sto lat? Kim jest twoja stara? Czy lubisz zapinać w kakao? Jak bardzo z Bydgoszczy jesteś? etc. Można się tyle o sobie dowiedzieć! Po prostu szał ciał i psycholog niepotrzebny.
Do tego galerie! Ach te galerie! Każdy może się polansić na całym świecie. Nasza-klasa wymięka i posysa!
Jak widzicie, cofnąłem się w rozwoju. Pisze byle jak, lekki strumień świadomości zabarwiony niestrawnością żołądka, spowodowaną spocokim KFC.

Kończę zatem to coś, co miało być wpisem, a stało się jego karykaturą. Za błędy przepraszam, nie będę w tej chwili bawił się w czytanie na głos. Nie jest celem owej notki być poprawną gramatycznie.

I też chciałbym, żeby do mnie ktoś sławny zadzwonił :>


sobota, 1 sierpnia 2009

słownik wyrazów brzydkich #2

Własne zdanie (czasem własna opinia) to wewnętrznie sprzeczny oksymoron stworzony przez skurwiałych libertarian, masonów oraz Żydów, mający na celu niszczenie ogólnie przyjętego słowiańskiego porządku świata. Wyrażanie własnego zdania jest czynnością chamską, ponieważ obraża ludzi, którzy mają opinię taką jak wszyscy, czyli prawidłową. W ogóle posiadanie własnego zdania jest już przejawem zepsucia i intelektualnego upośledzenia.
Instrukcja postępowania: Jeśli napotkasz osobę wyrażającą własną opinię natychmiast ją obraź, zwyzywaj, zmieszaj z błotem. Zezwala się wyzywanie od skurwysynów, ponieważ term stworzyli skurwiali libertarianie.
Przykład:
Uważam, że Tajemnicza Irma Vep to spektakl żenujący, głupi i operujący humorem na poziomie przeciętnego kabaretu. Jeśli bym chciał obejrzeć sobie taki kabaret, to bym na niego poszedł. Idąc do teatru oczekują porządnego spektaklu, a nie splaspstickowego napieprzania się pałami.
W takie sytuacji należy taką osobę obrazić w następujący sposób:
Spoko, każdy ma prawo do swojego zdania. Pewnie jesteś zjebanym gejem-intelektualistą, który nie potrafi się bawić i czyta Uberta Eka. Do tego jesteś nudny i upijasz się samotnie w domu w 3 d... (koniecznie zwróćcie uwagę na to, żeby nie wpisywać wylgaryzmów!)


niedziela, 5 lipca 2009

Słownik wyrazów brzydkich

Witam
Po długiej nieobecności zapraszam was na nowy cykl "Słownik wyrazów brzydkich". Rzecz mam nadzieje będzie ciekawa, interesująca i przyciągnie waszą uwagę.
Zgodnie z tytułem w każdej nocie omówimy, niczym profesor Bralczyk, jedno brzydkie słowo trawiące język polski. Wbrew temu co mógłby sugerować tytuł nie będzie to spis alfabetyczny, a chaotyczny i spontaniczny, przypadkowo wpadający do głowy.
Pierwszym słowem będzie znienawidzony przez prawie wszystkich mężczyzn i połowę kobiet mieszkających w tym kraju, czyli feminizm.

Feminizm to taka brzydka ideologia, która każe mężczyznom iść do garów, a kobietom fedrować, względnie mieszać beton. Feministki to takie panie, co mają wąsy, obwisłe piersi i ubierają się, jak żulik spod monopolu. Chociaż ostatnimi czasy zmieniły upodobania - wąsy zastąpiły tuzinami kolczyków, obwisłe piersi ubrały w za małe staniki, a rozciągnięte swetry, pod którymi skrzętnie chowały swoją kobiecość zamieniły na równie niekobiece źle dobrane ciuchy.
W tym miejscu warto wyjaśnić etymologię (mądre słowo) feminizmu, która jest bardzo prosta. Jest ono połączeniem łacińskiego słowa kobieta, czyli femina, oraz przyrostka -izm (tak jak komunizm, komizm, a także idiotyzm). Należałoby przetłumaczyć to słowo jako kobietyzm.
Teraz sytuacja jest jasna i wiadomo kim jest przeciwnik. Przeciwnik jest brzydki, ma paskudny charakter, wszystko wie najlepiej, chociaż tak na dobrą sprawę gówno wie, no i do tego najprawdopodobniej nie został zdeflorowany, bądź ma problem ze znalezieniem kogoś, do kogo można by się przytulić.

sobota, 16 maja 2009

O nowy dyrektywach

W dniu 21 grudnia 2012 roku na terenie Rzeczpospolitej Polski wprowadza się dyrektywę unijną uchwaloną przez Parlament Europejski o równym traktowaniu obywateli. W związku z tym zachodzą następujące zmiany:

Słowo pedał zostaje zastąpione słowem drążek napędowy nożny w przypadku rowerów oraz wciskaczem nożnym hamulcowym, sprzęgłowym bądź gazowym.
Mleko będzie barwione na kolor czarny, ciemnobrązowy, żółty oraz ciemnożółty. Mleko białe nie będzie dostępne, ponieważ godzi ono w godność osób o innym pochodzeniu etnicznym niż kaukazoidalne.
Wszystkie białe krowy będą musiał mieć namalowane czarne łaty, bądź będą musiały zostać przefarbowane na kolor czarny.
Zabrania się żegnania się poza murami świątyni chrześcijańskich, gdyż godzi to w wiarę i godność osób wyznania mojżeszowego oraz muzułmanów.
Zabrania się sprzedawania choinek i bombek z w/w powodów.
Serial Klan na drzewie zostaje zdjęty z anten wszystkich stacji (ze względu na występujące tam tęczowe małpki, które obrażają osoby LBGT).
Podzielenie toalet na pisuarowe i kompaktowe, tak aby osoby transeksualne, w tym także kobiety z męskimi organami rozrodczymi mogły spokojnie wypróżnić się w wybrany przez siebie sposób.
Mężczyźni pochodzenia afrykańskiego chorzy na AIDS, którzy w wyniku defloracji zarażą kobietę HIV nie będą ścigani, ponieważ godziłoby to w ich pogląd o leczeniu AIDS poprzez kontakt płciowy z dziewica.
Nie będą ścigani również mężczyźni pochodzenia arabskiego za mordowanie lub gwałcenie swoich córek, które przynoszą rodzinie hańbę.
Nie będą ścigani rodzice pochodzenia afrykańskiego, którzy kastrują swoje córki.
Przyjmuje się, iż Ukraina w okresie międzywojennym była pod zaborem Polskim, a masakra na Wołyniu była sprowokowana przez Polaków.
Określenie Polskie obozy koncentracyjne uznaje się za poprawne, ponieważ to Polacy wymordowali Żydów, Cyganów, Słowaków, Czechów, Rosjan oraz Polaków.
Uznaje się, że Niemcy zostali pokrzywdzeniu w trakcie drugiej wojny światowej przez Polaków poprzez wypędzenia ich z zajętych w wyniku legalnych i uzasadnionych działań wojskowych ziem (brak dostępu do korytarza).

Dalsze postanowienia zostaną ustalone w najbliższych dniach.

Wyjaśnienia końcowe:
Czuję się w obowiązku poinformować wszystkich, że powyższy tekst jest jedynie satyrą i nie ma zamiaru obrażać inny nacji, ras, mniejszości seksualnych ani nikogo, zgodnie z Ustawą o poprawności politycznej z dn. 21.12.2012 r.